Tropico 6
Jeśli dobrze pamiętam, podszedłem do Tropico 6 z myślą, że to będzie niezbyt wymagająca gra, która oderwie mnie od Dwarf Fortress... i trochę przenudzi. Skończyło się na tym, że kilka wieczorów minęło mi wtedy na budowie tropikalnej dyktatury na różnych wyspach. Trzeba jednak powiedzieć, że – z tego, co rozumiem – element „symulacji dyktatury” jest w T6 słabszy niż w poprzednich częściach, które skupiały się właśnie na niuansach podtrzymywania swojej chwiejnej władzy. To coś, co może dokładniej wybadam w przyszłości.
W T6 można zezwalać ludziom na chodzenie do urn wyborczych, przy czym da się też zdecydować, czy prawo głosu zarezerwowane jest dla elit. Jeśli masy są zdesperowane, albo wkurzamy za bardzo wiele stronnictw politycznych istniejących w państwie (czy to przez odrzucanie ich misji, czy niepopularne posunięcia), można doprowadzić do powstania partyzantki. Tego staram się raczej unikać, bo mechanika militariów jest w T6 irytująca, dość rudymentarna i prosząca się o głupawe ogrywanie systemu. Jak to zrobić, możecie sobie wykombinować sami.
Jak możecie już podejrzewać, mam swoją całą listę uwag do Tropico 6. Ale jedno muszę docenić: że gra zajęła mnie na tyle długo, żebym je w ogóle zebrał. Wiele gier nie może tego o sobie powiedzieć. Co tutaj działa? Przede wszystkim system symulacji gospodarki i rozbudowy miasta. Istnieje sporo surowców i gałęzi gospodarki, z których najciekawsze są przemysł, handel zagraniczny, zapewnianie lokalnych usług i turystyka. Transport i mieszkalnictwo to też spore pole do optymalizacji i główkowania. Rozbudowa wyspy wciąga i daje odpowiedni poziom wyzwania, żeby móc się zrelaksować, ale musieć też trochę myśleć.
Zresztą kolejne scenariusze, a nie doszedłem do połowy w 40 godzin (co jest u mnie sporą ilością na jedną grę)1, są faktycznie coraz trudniejsze. Chyba największym wrogiem jest ograniczona przestrzeń, jednak bilans pieniężny i ograniczone surowce też mogą doprowadzić do zguby nieostrożnego watażkę. Przegrać da się nawet w pierwszej misji – ale Tropico 6 dobrze, stopniowo wprowadza w swoje tajniki. Da się też oczywiście ustawić własną swobodną grę (piaskownicę) według swoich upodobań, ze sporym wyborem map.
Dużą zaletą i pomocą w relaksie jest też klimat. Grafika spełnia swoje zadanie, chyba głównie dzięki ładnej, jasnej palecie barw. (Jeśli kogoś to porusza, przy zbliżeniu bywa trochę kanciasta). Przelot kamery nad miastem pod koniec misji i głosowy komentarz naszego zastępcy z offu – ten drobny szczegół – był czymś, czego oczekiwałem z przyjemnością. Wakacyjne, latynoskie rytmy pozwalają wypocząć przy sprawowaniu despotycznej władzy i prowadzeniu szemranych interesów.
Wszystko jest z przymrużeniem oka i nie będziemy sobie tutaj łamać serca, jak we Frostpunku. Humor T6 jest lekki i z takim też, lekkim uśmiechem kształtuje się losy swojej wyspy. Może tylko przy treściach dotyczących stronnictw politycznych i ich przywódców ma się chwilami wrażenie, że ktoś tam w Limbic Entertainment dostał nakaz uśmiesznienia wszystkiego i wyłazi spod tego czasami charakter made in Germany. A ponieważ gra toczy się przez różne epoki, trzeba przedstawić z humorem i państwa Osi w epoce wojen światowych, i współczesne ruchy ekologiczne. Chyba najbardziej zabawne są władze kolonialne w pierwszej, najdawniejszej epoce. Wtedy jednak nie funkcjonuje jeszcze np. turystyka.
Mógłbym trochę ponarzekać na doczepione i mało pasjonujące systemy pozagospodarcze, jak badania czy dyplomacja. Ale moje największe żale dotyczą różnych dziur w głównej mechanice gry. Nie są to sprawy irytujące człowieka bez przerwy, ale kiedy się pojawią, zatruwają radość z rozgrywki.
Budynki i drogi w T6 muszą się mieścić w liniach siatki. Skutkuje to tym, że wiele tras, które widać, że powinny dać się poprowadzić, nie daje się zbudować – albo konieczne są jakieś dziwne wymijania czy groteskowe wiadukty wzdłuż brzegu wyspy. A biada temu, kto postanowi się wykosztować na tunel przez góry. Najwięksi mędrcy i prorocy nie objaśnią zasad nierówności terenu i różnicy wysokości, przez które (zazwyczaj) przekopanie tunelu jest ausgeschlossen.
Największy dramat to jednak dystrybucja surowców. Jeśli istnieje jakiś zakład przetwarzania surowych zasobów (na przykład wytwórnia rumu dla cukru, albo fabryka tekstyliów dla bawełny), a jednocześnie podpiszemy układ handlowy o sprzedaż tychże surowców, to będą one nadal trafiać tylko do zakładów przetwórstwa. Nic zaś nie trafi na sprzedaż do portu.
Jest to tym bardziej absurdalne, że Limbic wyraźnie udostępniło nam metody „radzenia sobie” z tym problemem i są one nędzne. Można zbudować magazyn (Warehouse) i tam sobie ustawić zasady dla danego surowca, ale funkcjonują one raczej jako sugestia. Można też poświęcić cały jeden budynek zaopatrzeniowców (Teamster's Office) na transport jednego surowca na jednej trasie. Tylko, że ci ludzie powinni w tym czasie wykonywać dwadzieścia innych robót przewozowych i kawał gospodarki wyspy nie powinien stawać, kiedy Presidente oczekuje przeniesienia paru bel bawełny w odpowiednie miejsce. (Nie jestem też pewien, czy gra komunikuje wystarczająco, że tych Teamster's Office'ów to potrzeba dużo).
W rzeczywistości najlepiej działa tutaj metoda najgłupsza: w ogóle tymczasowo zamknąć zakład pracy, który zagarniał dla siebie wszystkie zasoby.
Muszę się czepnąć jeszcze o typową rzecz w dzisiejszym „gejmingu”. Instalacja gry może stać się ogromna w stosunku do treści: około 50 gigabajtów, kiedy zainstaluje się kilka dodatków (jakie kupiłem kiedyś w pakiecie). Kiedyś by to upchnięto na jednej płycie DVD, zajęczy w tym miejscu Szymon. Ale to jeszcze pikuś, bo potrzeba było drugie tyle wolnego miejsca, kiedy gra chciała się koniecznie zaktualizować na Steamie i nie dało się jej uruchomić bez tego. Niefajnie dla kogoś, kto akurat z jakichś powodów zapchał sobie prawie cały dysk. To pewnie uroki silnika Unreal Engine bez żadnych głębszych optymalizacji. Ale przynajmniej od strony szybkości (na mocnym komputerze sprzed dekady) gra nie muli.
Powiedziałbym, że Tropico 6 kompetentnie wypełnia pewną niszę. Jest to cozy game – gra przytulna – która jednocześnie daje akurat tyle zajęcia dla mózgu, żeby nie mieć poczucia straty czasu i ucieczki myśli gdzieś indziej. Dobra na wieczory, kiedy jest się zmęczonym różnymi rzeczami. Każdy ma tutaj swoje preferencje, niektórych będą w ten sposób bawić gry logiczne, innych strzelanki. Innych, tak jak mnie, coś w rodzaju Tropico 6.
Wychodząc od poziomu gry „warunkowo polecanej”, 5/12, dodaję jeden punkt za atmosferę i grywalność oraz jeden za długi potencjalny czas rozgrywki. Jeśli ktoś chce i nie jest wielkim hardkorowym graczem w gry urbanistyczne, może się bawić z Tropico 6 długi, długi czas, biorąc pod uwagę tryb piaskownicy. Do tego dochodzi sporo scenariuszy i treści w grze (nawet jeśli niektóre mechaniki to bardziej role-playing). Jeden z moich planów na kiedyś właśnie eksploracja większej liczby gier urbanistycznych (city builderów) i ciekaw jestem, jak to wpłynie z perspektywy czasu na moje poglądy na T6.
Gra jest regularnie na przecenie na GOG-u i Steamie. Kupując z odpowiednimi oczekiwaniami, będzie to zakup, na którym gracz nie poczuje się okantowany i może przyjemnie spędzić dużo czasu.
1 Tak, wiem, kiedy porównuję swój czas w grze z podawanym na stronach typu howlongtobeat.com czy GOG, wychodzi, że gram w tempie ślimaka. Nie jest to pierwszy raz. Można to tłumaczyć tak, że nieraz zostawiam program z grą otwarty i np. Steam nadal ten czas nalicza. Może nie chce mi się też włączać zawsze wszystkich przyspieszaczy, jak zwiększenie tempa gry w T6.
Ale mam też podejrzenie, że raportowanie na tego typu stronach pochodzi statystycznie od osób, które grają w wiele tytułów i dokańczają wiele gier. Na ile się ich doświadczenia naprawdę przekładają na doświadczenia przeciętnego konsumenta, który wielu gier nie kończy, trudno powiedzieć.
Ale i tak uważam to za mniejszy problem, niż wrażenie, które chyba tworzą media społecznościowe, że typowy gracz to wkłada setki i tysiące godzin w swoje ulubione tytuły. Jestem przekonany, że do tego, żeby mieć masę gier 100 godzin plus, trzeba niewielu zobowiązań – albo opierania na graniu swojej kariery zawodowej czy medialnej.
strona początkowo opublikowana 1.12.2025.